Kobieta na przegranej pozycji (?)

Kobieta na przegranej pozycji (?)

Dziś poruszę temat trudny i niewygodny, który może niektórych oburzyć. Na samym początku muszę zaznaczyć, że będę pisać o traktowaniu kobiet, bo nią jestem i doświadczam pewnych zachowań. Proszę jednak, abyście pamiętali, że ten felieton dotyczy obu płci, bo jego głównym celem jest opisanie pewnego typu postępowania, które uwłacza obu stronom – temu, który w owy sposób traktuje drugiego człowieka i temu, kto doświadcza takiego traktowania.

Co jakiś czas zdarza mi się obserwować lub doświadczać zachowań, które wzbudzają we mnie najgłębiej ukryte pokłady buntu i (niestety) agresji (a z natury jestem człowiekiem pokojowo nastawionym do świata). Mam na myśli narzucanie na głowę wiadra z naklejką „stereotyp” i walenia po nim kijem z naklejką „patriarchat” (przypominam, że wiadro może być też okładane pałką z napisem „wyższość kobiety” – obu praktyk nie pochwalam).  Opiszę więc kilka tekstów, które „wyrzucają mnie z butów” za każdym razem, gdy je słyszę.

Masz okres?

To pytanie, które większość kobiet słyszy od momentu, gdy w ich życiu pojawi się pierwsza miesiączka. Jest ono obrzydliwie z wielu powodów.

Po pierwsze – gdy słyszymy taki tekst, to od razu kulimy się w sobie, bo wryto nam do głowy, że okres, to jakaś dysfunkcja, która pojawia się raz w miesiącu i wpływa na postrzeganie świata i nasze człowieczeństwo.

Po drugie – jeżeli w chwili zadawania pytania rzeczywiście ten okres mamy, to kulimy się w sobie podwójnie i możemy nawet poczuć się winne.

Po trzecie – okres to część fizjologii. Częścią fizjologii jest też sikanie, czy robienie kupy. Czy przyszło Wam kiedyś do głowy, żeby zapytać zdenerwowanego faceta, czy przypadkiem nie musi pójść do toalety, bo gwiazdorzy? No właśnie.

Inna kwestia związana z okresem dotyczy ogólnej świadomości. Mam wrażenie, że niewiele osób wie, że to czas trudny dla organizmu pod względem fizycznym i chemicznym. Przeżywamy to na wielu poziomach i na wiele sposobów – jedne lepiej, drugie gorzej. Organizm jest zmęczony, obolały, co (oprócz hormonów) również wpływa na ogólne rozdrażnienie i brak mentalnej siły na zmaganie się z codziennością, nie wspominając już o magicznym pytaniu z nagłówka.

Drodzy Panowie, prosimy więc o szacunek (oczywiście nie tylko w czasie okresu).

Nie forsuj swojego zdania, bo nas jest więcej

Myślę, że jedyną słuszną opcją, gdy słyszy się takie zdanie jest opuszczenie miejsca, w którym się je usłyszało. Jest to dyskryminacja na najwyższym poziomie, ale przy okazji również zwyczajny brak kultury i dobrego wychowania. To chamska próba zamknięcia ust komuś, kogo zdanie nie jest nam na rękę, bo jeszcze przypadkiem mogłoby być prawdziwe. Jest to jedno z tych zdań, które dosłownie mnie zatyka.

Kobiety tak mają (najczęściej w odniesieniu do emocji)

Nie wiem, czy to zdanie bardziej poniża kobiety, czy tego, kto je wypowiada. Takie zdanie to przyznanie się do niedojrzałości emocjonalnej i przy okazji sprawne zamaskowanie jej wspięciem się na zielony pagórek mizoginizmu.

To dokładnie taka sytuacja jak ta, w której pan o brązowych oczach mówi o panu z niebieskimi oczami, że niebieskoocy tak mają. Uważam, że taki tekst to brak szacunku do drugiego człowieka i dotyczy to szczególnie obu płci, bo wielokrotnie możemy usłyszeć panią, która (przewracając oczami) rzuca: „Faceci!”

Uważam, że w takich sytuacjach i tekstach najgorsze jest to, że nie wiadomo, jak na nie zareagować. Ktoś, kto wypuszcza z ust takie rzeczy prawdopodobnie nie zrozumie naszego spokojnego wytłumaczenia, że mówienie do drugiego człowieka w taki sposób jest agresywne, przykre i stygmatyzujące. Krzyk, czy inna przemoc słowna to najgorsze z możliwych rozwiązań (w każdej sytuacji). Spuszczenie głowy też nie jest dobre.

Jak więc postąpić, żeby zachować godność i żeby atakujący zrozumiał, co robi? Nie mam pojęcia. Jeżeli Wy znacie jakieś sposoby, proszę, podzielcie się nimi.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *