Umilacze marca!

Umilacze marca!

W marcu „wiosna wybuchła mi prosto w twarz” i pierwszy raz nie był to radosny wykwit, a raczej bolesny policzek. W pierwszych dniach miesiąca jeszcze byłam w ferworze podróżniczym, a w ciągu tygodnia wszechświat boleśnie usadził mnie na tyłku, zastosował karnego jeżyka, choć przecież byłam grzeczna. Wszyscy byliśmy, a wszyscy siedzimy i dla wszystkich jest to trudna sytuacja. Dlatego szybko trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, żeby zwyczajnie nie zwariować. I nadal będzie trudno, ale troszeczkę lżej.

Zwiedzanie

Tak jak pisałem wyżej, pierwszymi dniami marca rządziło zwiedzanie niemieckich miast. Dwunastogodzinne włóczenie się po Heidenbergu, to jedno z milszych doświadczeń ostatniego zwariowanego czasu. W zwiedzaniu ważne jest to, że widzisz nowe miejsca, ale też to, że własnymi stopami wyznaczasz nowe trasy, że mijasz ludzi, oglądasz mury, zauważasz detale, na których inni nie zwracają uwagi. I wreszcie oddychasz innym powietrzem, poznając zapachy nowych miejsc.

Zajęcia artystyczne

Może to szalone, ale uważam, że w tym trudnym czasie uratuje nas sztuka (i siedzenie w domu oczywiście). Stwierdziłam, że to dobry moment, żeby wrócić do aktywności, na które wcześniej nie miałam siły ani czasu. Tym sposobem znów regularnie spotykam się z moją ukochaną gitarą i brzdąkam dopóki sprawia mi to przyjemność. Zdarzyło mi się też poszaleć z masą solną i zrobić kilka świątecznych ozdób. Polecam każdemu, kto czuje, że lepienie i bazgranie farbami może ich odprężyć.

„Frida”

Frida Barbary Mujica to powieść, która szybko mnie wciągnęła, a muszę przyznać, że już dawno żadnej książce się to nie udało. Frida daje kolory, energię i inspirację, a obecnie jednego, drugiego i trzeciego potrzebujemy jak powietrza.

Piosenka

W wyniku wielogodzinnego siedzenia w jednym miejscu, wpadła mi w uszy Huśtawka Kwiatu Jabłoni, a właściwie to Jacka Kleyffa, bo w oryginale to on ją wykonywał. Nie mogę uwolnić się od tej melodii i od tych słów, a jest to zniewolenie zdecydowanie pozytywne. Posłuchajcie koniecznie!

Rozciąganie

O ile kocham ruch, jazdę na rowerze i fitnessowe podskoki, o tyle moją gibkość należy rozpatrywać w kategoriach drewnianych. Postanowiłam jednak, że przyszedł najwyższy czas, żeby to zmienić. Codziennie się rozciągam, ściągnęłam sobie również aplikację, która ma mnie doprowadzić do szpagatu. Początki nie są łatwe, ale zauważyłam, że rozciągnięte ciało odczuwa się zupełnie inaczej. Nie zamierzam więc przestawać, a jeżeli dotrę do szpagatu, to Wam pokażę, a co! 🙂

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *