Czy łatwo ufać sobie?

Czy łatwo ufać sobie?

W idealnym świecie odpowiedź brzmiałaby po prostu „tak” i nie byłoby o czym pisać. Z racji tego, że żyjemy w świecie zupełnie nieidealnym, sprawa jest  nieco bardziej skomplikowana.

Co ty robisz?! Po co tak robisz? Naprawdę uważasz, że to dobry pomysł? Ten tekst jest zły. Tak się tego nie robi. To tylko kilka przykładów zdań, które – być może dla osób pewnych siebie są neutralne, pouczające – dla ludzi wrażliwych, z niskim poczuciem własnej wartości oznaczają godziny analizowania swojego postępowania, nawet jeżeli dotyczy ono parzenia herbaty. 

Trzy kwestie

Pierwszą kwestią są słowa, które słyszymy zewsząd i, niczym rzeka, podmywają nam stopy w bagienku zwanym codziennością. Jak wiadomo,  „kropla drąży skałę”, a taka rzeka z dużym powodzeniem może nas po prostu przewrócić.

Druga kwestia to to, czy wierzymy własnym odczuciom i czy za nimi podążamy. Trzecia kwestia jest taka, że pierwsza i druga się ze sobą łączą.

Słowa

Rozważmy więc pierwszą – „słowną” – kwestię. Gdy niepewni siebie wrażliwcy słyszą ciągle zdania typu Co ty robisz?! Po co tak robisz? Naprawdę uważasz, że to dobry pomysł? Ten tekst jest zły. Tak się tego nie robi, bardzo szybko zapragną zrobić to, żeby już nigdy takich słów nie usłyszeć.

Jaki jest na to sposób? Zachowywać się tak, żeby albo nie budzić najmniejszych kontrowersji, albo tak, żeby w stu procentach uszczęśliwiać i odpowiadać oczekiwaniom… no właśnie, kogo? Wszystkich.

Czy widzicie luki w tym panie? Tak, macie rację. Ten plan jest jedną wielką luką, dziurą, w którą prędzej czy później można wpaść.  Dlaczego?

Bo po pierwsze – nie da się spełnić oczekiwań wszystkich, co wiadomo nie od dziś.

Po drugie – dopasowując się do otoczenia, pozbędziemy się siebie, znikniemy. Przez to przestaniemy w jakimś sensie światu (ludziom) przeszkadzać, ale jednocześnie przestaniemy być dla świata (ludzi) jakkolwiek „atrakcyjni”, ciekawi.

Po trzecie – kiedyś w końcu nie wytrzymamy i wybuchniemy, a pole rażenia będzie tak ogromne, że nie będzie co zbierać. My też się nie pozbieramy, a nawet jeżeli, to będzie to trwało wieki.

Wiara

Przejdźmy do drugiej kwestii – wiary. Istnieją na świecie osoby, które są przekonane o swojej racji, swoich odczuciach i emocjach. Bardzo często przy okazji są przekonane także o niesłuszności racji, odczuć i emocji wszystkich innych ludzi.

Na przeciwległym biegunie jest grupa, która czując, że ktoś na nich pluje, powie, że pada deszcz – która czując smutek, wmówi sobie, że jej się wydaje, oby tylko było (pozornie) dobrze.

Spotkanie osobników z obu tych grup doprowadzi prawdopodobnie do zagłady. Najpewniej będzie to zagłada tej drugiej jednostki, bo jest po prostu słabsza.

Przedstawiciel/ka drugiej, słabszej, grupy uwierzy we wszystko, co powie jej się na temat jej własnych uczuć, ulegnie w każdej kwestii, uznając wyższość przedstawiciela/ki grupy pierwszej, po to tylko, żeby załagodzić sytuację.

Połączenie

Trzecia kwestia jest taka, że im więcej deprecjonujących zdań będzie słyszeć wrażliwiec, tym bardziej będzie się wycofywać i tracić siebie. Mimo że będzie myśleć, że to dobre rozwiązanie, okaże się ono o wiele gorsze niż realnie przeciwstawianie się tej silnej jednostce.

Czy warto ufać sobie?

Odpowiedź na pytanie „Czy warto ufać sobie?” brzmi: „Tak, to jedyny sposób na to, żeby znaleźć względne szczęście i dogadać się z otoczeniem”.

Odpowiedź na pytanie „Czy łatwo ufać sobie?” brzmi: „Ani trochę”. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to jedna z najtrudniejszych rzeczy w życiu, ale warto.

Dzięki temu – po kilku kłótniach, ostrych wymianach zdań, po wyrażaniu swoich racji – wyznaczymy granice, które pozwolą (i nam i innym) w miarę bezkolizyjnie poruszać się po świecie.

Nie daj sobie wmówić, że Ci się wydaje.

Nie daj sobie wmówić, że przesadzasz.

Uwierz, że to, co czujesz jest słuszne, bez względu na to, jakie to emocje.

I pamiętaj – znikanie niczemu nie służy.

 

 

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *