"Sztuka kobiecości" - czego nadal nie wiemy?

"Sztuka kobiecości" - czego nadal nie wiemy?

Sztuka kochania, Sztuka obsługi penisa, Sztuka kobiecości – sztuka dla sztuki? Trzy lata temu rynek wydawniczy powoli zaczęły zalewać różne Sztuki… – książki, które mają wyjaśnić, jak obsługiwać ciało i umysł, żeby nie zwariować ze sobą i z otaczającym światem.

Filmowy impuls

Wszystko zaczęło się od filmu Sztuka kochania. Wtedy społeczeństwo przypomniało sobie, że istniała książka pod tym samym tytułem i że żyła kiedyś niesamowita kobieta – Michalina Wisłocka – która odmieniła sposób patrzenia na seks i związki, na społeczne role kobiet i mężczyzn.

Pojawiający się prawie czterdzieści lat po wydaniu książki film dał pewien impuls, który uświadomił Polakom, że zarówno mentalność i fizyczność człowieka składają się na jego całokształt i że jeżeli którąś z tych sfer zaniedbamy, nie będziemy szczęśliwi.

Wznowienie

Na fali filmu Sztuka kochania, na półkach księgarni pojawiło się wznowienie książki Wisłockiej. Mogło się wydawać, że temat trąci myszką, bo rewolucja seksualna dawno już za nami. Ba! Teraz wszystko i wszyscy są bardziej otwarci, o krok do przodu.

Nic bardziej mylnego! Okazało się, że na pokaz to może i jesteśmy tacy „hej, do przodu!”, ale w domu, to jednak ręce zawsze trzymamy na kołdrze.  Zarówno film, jak i wznowienie książki, spowodowały, że na rynku pojawiło się wiele innych Sztuk… Tym sposobem Wisłocka – już zza grobu – wywołała kolejna rewolucję seksualną. I dobrze!

Kto z kim i dlaczego

Sztuka kobiecości to książka-rozmowa Anety Borowiec (dziennikarki i pisarki) z Beatą Wróbel (seksuolożką i ginekolożką). Można pomyśleć, że nudy, że panie pewnie nic nowego nie wymyśliły.

Faktycznie, w sferze biologii i fizjologii pewnie niewiele można odkryć, jednak warto przypominać to, co powinniśmy wiedzieć, a co najpewniej umknęło w trakcie edukacji seksualnej (a raczej jej braku) i lekcji biologii, warto wyjaśnić to tak, żeby każdy zrozumiał.

Opisaną bardzo przystępnym, zrozumiałym językiem sferę biologiczną autorki łączą ze sferą psyche, o której na ogół wie się niewiele. Zestawienie tych dwóch światów rzuca zupełnie inne światło na to, kim jesteśmy, dlaczego zachowujemy się w dany sposób i pomaga wywnioskować, jak w życiu postępować ze swoimi emocjami i emocjami innych, żeby zupełnym przypadkiem nie eksplodować w drodze z pracy do domu.

Ta książka wyjaśnia świat i ludzi na poziomie podobnym, na jakim robi to terapia. Oczywiście jej nie zastąpi, ale na pewno pomoże zrozumieć innych, a przede wszystkim siebie. Pomoże przestać się zadręczać i karać.

Czy to książka tylko dla kobiet?

Absolutnie nie. Panowie czytając tę książkę, mogą lepiej zrozumieć (swoje) kobiety – zrozumieć nasze potrzeby i motywy działania, zobaczyć w których kwestiach różnimy się biologicznie (na, co nie mamy wpływu) i co w życiu nami kieruje.

Jednocześnie mężczyźni mogą w Sztuce kobiecości znaleźć wyjaśnienie wielu swoich emocji, tak jak kobiety mogą znaleźć wyjaśnienie emocji swoich i partnera w Sztuce obsługi penisa. Tytuły są raczej niefortunne, bo dość tendencyjne. Obie książki to po prostu sztuka obsługi człowieka.

Rekomendacja?

Jeżeli w życiu zdarzy się tak, że będę mieć córkę, na pewno w odpowiednim momencie dostanie ode mnie tę książkę.

Moja ocena:

9/10

 

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *