„W moich książkach chcę powiedzieć coś więcej niż: oto zagadka kryminalna, bawcie się dobrze” – wywiad z Agnieszką Gracą
Agnieszka Graca – podwójna filolożka (romanistka i anglistka) oraz absolwentka dziennikarstwa. Przez 16 lat pracowała jako nauczycielka języka francuskiego, angielskiego i polskiego dla obcokrajowców. W ubiegłym roku zadebiutowała jako pisarka kryminałem Czarny poniedziałek. W rozmowie z Następną Stroną wyjaśnia, skąd pomysł na zaangażowaną społecznie fabułę powieści, opowiada o reakcjach czytelników oraz swoich dalszych pisarskich planach.
Mimo iż akcja Twojej debiutanckiej powieści – Czarny poniedziałek – rozgrywa się w 2016 roku, tematy, które poruszyłaś, pozostają aktualne i wciąż rozgrzewają opinię publiczną w Polsce. Strajk kobiet, walka o prawo do legalnej aborcji, separacja szkoły od Kościoła – wszystko to znalazło swoje odzwierciedlenie w Twojej książce. Czy gdzieś z tyłu głowy wiedziałaś, że to szansa na wyróżnienie się? W końcu kryminałów z policjantami lub, jak w Czarnym poniedziałku, byłymi policjantami nie brakuje.
Pisząc Czarny Poniedziałek, nie myślałam kategoriami nośności tematu, nie chodziło o chłodną kalkulację: co się lepiej sprzeda, czy co się bardziej spodoba. Po pierwsze, chciałam napisać kryminał. Co do gatunku, nie było wątpliwości – to moja ogromna pasja, zatem musiał to być kryminał. Dość szybko poszło wymyślanie głównych bohaterów – pary detektywów i scenografii. Długo jednak nie mogłam znaleźć właściwej intrygi. Pomysł przyszedł trzeciego października 2016 roku, kiedy poszłam na Strajk Kobiet. To właśnie wtedy pomyślałam, że ofiarą mogłaby być kobieta, która wraca z Czarnego Protestu, a kilka godzin później zostaje znaleziona martwa. Wszystko kliknęło. Miałam pomysł, który mogłam rozwijać, a temat łamania praw kobiet, który jest dla mnie bardzo ważny, okazał się idealnym, pasującym do tej historii tłem powieści.

Uważasz, że w kryminałach jest miejsce na tematy społeczne i polityczne? Nie miałaś problemu ze znalezieniem wydawcy dla swojej książki właśnie ze względu na poruszane tematy?
Jestem wielką fanką kryminału skandynawskiego, a to właśnie Skandynawowie są mistrzami łączenia fikcji literackiej i głosów dotyczących tematów społecznych i politycznych. Również kryminał brytyjski, zwłaszcza współczesny, jest pretekstem do pokazania problemów i bolączek tego wielokulturowego kraju. Nasiąknęłam takimi opowieściami i zapewne dlatego w moich książkach chcę powiedzieć coś więcej niż: oto zagadka kryminalna, bawcie się dobrze. Sama zdecydowanie wolę czytać kryminały, w których oprócz intrygi można wydobyć coś jeszcze. Piszę zatem tak samo. Mój wydawca, AGORA, lubi to.
Ile minęło od pojawienia się pomysłu do zobaczenia Czarnego poniedziałku na księgarnianych półkach? Jak wyglądała Twoja droga do wydania książki?
Czarny Poniedziałek powstawał niespiesznie. To moja pierwsza powieść, wcześniej pisałam opowiadania. Dopiero uczyłam się dłuższej formy. Wciąż pisałam opowiadania, jeździłam na warsztaty pisarskie. Zajęło mi to pięć lat, ale nigdzie się przecież nie spieszyłam. Kiedy książka była gotowa, wysłałam ją do kilku wydawnictw. Najbardziej zależało mi na AGORZE i… udało się. Podpisałam umowę, potem była redakcja i kolejne etapy przygotowywania książki do druku. Aż w końcu, jesienią zeszłego roku, pojawiła się. Wspaniałe uczucie!
Twoja książka spodobała się nie tylko wydawcy. Czarny poniedziałek został również doceniony przez jury Nagrody Wielkiego Kalibru, a to jedno z najważniejszych wyróżnień, jakie może otrzymać powieść kryminalna w Polsce. Ciekawi mnie jednak, jak wyglądało to u zwykłych czytelników? Z jakimi opiniami się spotkałaś?
Dostawałam, i nadal dostaję, mnóstwo pięknych, wspierających słów od moich Czytelniczek i Czytelników. Rozmawiamy na spotkaniach autorskich, w mediach społecznościowych, dostaję też wiele prywatnych wiadomości. Każda niezmiernie mnie cieszy. Książka się podoba. Oczywiście, nie wszystkim. Ale tak to już jest z książkami.

Już w ubiegłym roku wspominałaś, że pracujesz nad kolejnymi częściami przygód krakowskich detektywów – Igi i Igora. Czy wkrótce będziemy mogli znów śledzić ich losy?
Tak, niedługo ukaże się druga część serii. Niestety, na razie nie mogę jeszcze zdradzić tytułu. Piszę część trzecią, a myślę o kolejnych książkach.
Czy możesz powiedzieć coś więcej na temat pomysłów na kolejne książki? Jaki masz plan na intrygę lub chociaż czy akcja nadal będzie rozgrywać się w Krakowie?
Szczegółów na razie niestety nie mogę zdradzić – obowiązuje mnie tajemnica. Ale będzie to druga część serii z Igą Bagińską i Igorem Szotem. Ci sami detektywi, ale zupełnie inna zagadka kryminalna. Akcja w większości będzie się rozgrywać w Krakowie, chociaż kilka razy moi bohaterowie będą zmuszeni opuścić swoje miasto w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Książka prawdopodobnie ukaże się w pierwszym kwartale 2025 roku. A ja już piszę trzecią część.
Dyscyplina czy wena? Jak wygląda pisanie w Twoim przypadku? Czy po wydaniu pierwszej książki pisze się łatwiej? Czy coś się zmieniło?
Mam wrażenie, że ludzie wyobrażają sobie pisanie w odwróconej kolejności. Że przychodzi natchnienie i wtedy pisarka albo pisarz pisze. Jest dokładnie na odwrót. Pisarka czy pisarz pisze, a wtedy może przyjdzie natchnienie. Takie momenty się zdarzają, jednak nie aż tak często. Ale zawsze muszą zastać nas podczas pracy. Pisania albo myślenia o nim. Drugą książkę pisało mi się łatwiej. Zdążyłam poznać własne strategie pracy z tekstem. Ale później dostałam Nagrodą Wielkiego Kalibru – za najlepszą powieść kryminalną 2023 roku. I z jednej strony jest to potwierdzenie, że znalazłam się na właściwej drodze, że to, co robię, jest dobre. Z drugiej zaś – cholernie wysoko postawiłam sobie poprzeczkę.
W książce możemy przeczytać:
Iga podeszła do regału. Przyglądała się okładkom książek. Współcześni autorzy brytyjscy. Julian Barnes, David Lodge, Zadie Smith. Kilka kryminałów.
Tak wyglądała biblioteczka ofiary. Dlaczego właśnie Ci autorzy? Czy ich książki moglibyśmy zobaczyć też na Twoim regale?
Nie, nie mam kilku kryminałów. Mam kilka regałów kryminałów. 😉 Barnes’a, Lodge’a i Smith również. Ta obfitość kryminałów dlatego, że – nie wiem, czy już wspominałam – uwielbiam kryminały. Autorzy brytyjscy, bo jestem anglistką.
Na koniec więc pytania do Agnieszki Gracy – czytelniczki. Ostatnia przeczytana obcojęzyczna książka to…?
Winy, które nosimy Hjortha i Rosenfeldta, skandynawski kryminał. Kto by się spodziewał.

Ostatnia przeczytana polska książka to…?
Jeszcze nie skończyłam, ale czytam i polecam: Strefa niepamięci Piotra Pytlakowskiego. Swoiste studium wyparcia, owej niepamięci o miastach jeszcze niedawno zamieszkanych przez Żydów. O ludziach, którzy nagle zniknęli, i o tych, którzy mieszkają w ich domach, śpią w ich łóżkach, jadają z ich naczyń. I nie pamiętają. Bolesna, ale ważna i bardzo potrzebna lektura.

Czytaliście Czarny poniedziałek? Jak wrażenia? Czekacie na kolejne części przygód krakowskich detektywów?
Ci z Was, którzy jeszcze nie mieli okazji sięgnąć po książkę autorki, już teraz mogą wysłuchać za darmo godzinnego fragmentu. Audiobook czyta Jędrzej Fulara.
Agnieszka Graca w sieci
FB: Agnieszka Graca – pisarka
IG: https://www.instagram.com/agnieszka.graca.autorka/
