„Zemsta. Kulisy powrotu Donalda Trumpa do władzy” – przeczytaj darmowy fragment
Wielu wróżyło mu polityczną emeryturę. Dziś znów jest numerem jeden. Jak to możliwe, że po serii kryzysów Donald Trump nie tylko nie zniknął z życia publicznego, ale odbudował swoją pozycję i ponownie sięgnął po władzę? Odkryj portret człowieka zdeterminowanego, by powrócić do Białego Domu za wszelką cenę.
Fragment książki „Zemsta. Kulisy powrotu Donalda Trumpa do władzy”, Alex Isenstadt, tł. Paweł Szadkowski, wyd. Quello. Premiera 20 marca 2026.
Zwycięstwo Trumpa w wyborach w 2024 roku stanowi najbardziej niezwykły przykład politycznego powrotu w dziejach Stanów Zjednoczonych. Niecałe cztery lata wcześniej prezydent opuścił Biały Dom okryty niesławą po szturmie na Kapitol z 6 stycznia, do którego podżegał i przez co został postawiony w stan oskarżenia w ramach impeachmentu. Gdy kurz już opadł, u jego boku nie pozostało wielu przyjaciół czy sojuszników, a jego potężna machina polityczna utraciła swoją moc.
Przeszkody, z jakimi musiał się zmierzyć podczas następnej kampanii, złamałyby słabszych polityków. Trump jednak rozprawił się ze swoimi rywalami w prawyborach, w tym z gubernatorem Florydy Ronem DeSantisem oraz byłą ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ Nikki Haley, wspieranych
przez establishment Partii Republikańskiej gorączkowo pragnącej go zniszczyć. Czterokrotnie był postawiony w stan oskarżenia. Raz uznano go winnym płacenia aktorce porno za jej milczenie. Wyszedł cało z dwóch zamachów. Stanął w szranki nie z jednym, ale z dwoma kandydatami na prezydenta z ramienia Partii Demokratycznej, jako że sto siedem dni przed głosowaniem Joe Bidena zastąpiła Kamala Harris – ta próba pokonania Trumpa kosztowała ją półtora miliarda dolarów.
Żaden polityk nie wywołał takich podziałów w społeczeństwie amerykańskim w ostatniej dekadzie jak Donald Trump. Opinia publiczna podzieliła się na dwie grupy: według jednej był on zagrożeniem dla demokracji i niszczycielem norm społecznych, a w oczach drugiej – butnym bojownikiem zamierzającym „postawić się władzy” i wstrząsnąć systemem, który nie pracował już dla ludzi. Po jego zwycięstwie z 2024 roku co do jednej rzeczy nie ma już wątpliwości: Trump udowodnił, że jest jednym z najsilniejszych zawodników politycznych w historii Stanów Zjednoczonych.
Trump odwołał się do gniewu, żalu oraz wyobcowania wyrażanych przez znaczną część społeczeństwa. Jego trudne położenie nie tylko mu nie zaszkodziło, ale stało się atutem. Popierający go ludzie identyfikowali się z nim i widzieli w nim bojownika przeciwko establishmentowi. Po tym, jak Donald Trump zgłosił się do więzienia w hrabstwie Fulton w Atlancie w związku z oskarżeniem go o próbę unieważnienia przegranych prze niego wyborów w 2020 roku, jego pełna gniewu twarz uwieczniona na zdjęciu policyjnym wywołała prawdziwą sensację. Old Row, strona internetowa należąca do portalu Barstool Sports skierowanego do studentów stanów Południa, zaczęła sprzedawać koszulki z nadrukiem zdjęcia i podpisem „LEGENDA” nad głową Trumpa. Równie ikoniczny status zyskało zdjęcie zakrwawionego byłego prezydenta wyrzucającego pięść nad głowę chwilę po postrzale, którego doznał podczas wiecu w Butler w Pensylwanii. Z kolei w sklepie internetowym Etsy można było dostać pokrowce na puszki z piwem przedstawiające wizerunek Trumpa chwilę po zamachu i opatrzone podpisem: „IMPEACHMENT. ARESZTOWANIE. SKAZANIE. POSTRZAŁ. NIGDY SIĘ NIE PODDAŁ”. Trumpowi spodobała się idea bycia wojownikiem i sam przyjął taką narrację. Pojawiał się podczas sobotnich walk na gali UFC. W jego kampanii brał udział wrestler Hulk Hogan. „Walcz, walcz, walcz” rozbrzmiewało regularnie podczas wieców jego kampanii.
Choć zwycięstwo z 2016 roku Trump zawdzięczał głównie białym wyborcom, w 2024 roku poszerzył grono swoich zwolenników o czarnych i latynoskich przedstawicieli klasy robotniczej, a także młodych ludzi ze wszystkich grup społecznych, widzących w Trumpie wojownika ścierającego się ze znacznie
silniejszym przeciwnikiem. Witali go w swoich zakładach fryzjerskich, bodegas* czy bractwach studenckich. Uginający się pod ciężarem rosnącej inflacji wywołanej globalną pandemią, rozgniewani imigracją i zniesmaczeni liberalną polityką woke, zwrócili się do człowieka, w którym widzieli swojego bojownika. Jak pokazały wyniki wyborów, Trump zdobył czterdzieści sześć procent głosów Latynosów, podczas gdy w 2016 roku głosy tej grupy stanowiły osiemnaście procent. Wśród młodych wyborców w wieku od osiemnastu do dwudziestu czterech lat zdobył o dziewięć punktów procentowych więcej niż osiem lat wcześniej, zaś wśród Afroamerykanów o osiem punktów procentowych więcej. Z kolei udział mieszkańców miast w jego zwycięstwie wzrósł o cztery punkty procentowe.
Trump nie był już wyrzutkiem, jak podczas kampanii w 2016 roku, i często pojawiał się w przestrzeni mediów alternatywnych – głównie u autorów podcastów i influencerów, przede wszystkim mężczyzn, którzy widzieli w Trumpie podobnie myślącego wroga establishmentu. Podczas gdy Harris prowadziła kampanię w ramach tradycyjnych mediów, Trump siadał do rozmów z dwudziestotrzyletnim streamerem Adinem Rossem, byłym wrestlerem i gospodarzem talk-show Markiem „The Undertaker” Calawayem, a przede wszystkim z królem podcastów Joe Roganem. Zaangażował Nelk Boys, ekipę podcastową zajmującą się robieniem żartów, aby pozyskać głosy młodych wyborców. Na konwencję Partii Republikańskiej zaprosił też Tuckera Carlsona, który po tym, jak wyrzucono go z Fox News, założył podcast cieszący się wielką popularnością.
Trump zapuszczał się do niebieskich stanów**, gdzie wyborcy wyrażali swoje niezadowolenie związane z problemami bezdomności czy rosnącej przestępczości. W stanie Nowy Jork Trump osiągnął najlepszy wynik spośród wszystkich kandydatów republikańskich od 1988 roku. W New Jersey i Kalifornii poradził sobie lepiej niż ktokolwiek inny od czasów George’a W. Busha.
Już poza wzrokiem kamer Trump podejmował inne kroki, aby z powrotem sięgnąć po władzę. Ponieważ w przeszłości jego ruchy paraliżowała dysfunkcyjna struktura Białego Domu i sztabu wyborczego, tym razem otoczył się grupą bystrych i zdyscyplinowanych strategów, na czele z Susie Wiles i Chrisem LaCivitą, którzy nie zamierzali dopuścić do żadnych zdrad, przecieków czy chaosu. Trump skupił się na pielęgnowaniu relacji i dogadzaniu miliarderom będącym jego darczyńcami, wśród których znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata. Sprawował władzę niczym polityczny rządca starej szkoły, wywierając presję na ludziach ze swojej partii, aby mu się podporządkowali. Przyjął skuteczną strategię walki w sądach, nakierowaną na opóźnianie i przeciąganie spraw, które nad nim ciążyły. Wyrażał gotowość zerwania ze skrzydłem konserwatystów, kiedy widział, że mogłoby mu to przynieść polityczne korzyści. Pozostawał cierpliwy w kontaktach ze swoim kandydatem na wiceprezydenta J.D. Vance’em. Choć początki ich współpracy były trudne, nie pozbył się go z drużyny pod wpływem impulsywnej decyzji. Przede wszystkim jednak udowodnił, że w intuicyjny sposób rozumie siłę symboli.
Oczywiście po drodze pojawiły się także błędy. Trump zniechęcił do siebie wielu członków własnej partii, często działał impulsywnie i wygłaszał niestosowne komentarze. Tyle że wyborców interesowało nie zachowanie Trumpa – zdążyli się już do niego przyzwyczaić w poprzedniej dekadzie – ale raczej to, co Trump dla nich reprezentował.
Dzięki swojemu zdecydowanemu zwycięstwu Trump wywarł wreszcie zemstę – na wymiarze sprawiedliwości, który jego zdaniem sprzysiągł się przeciwko niemu, na nieustannie krytykujących go mediach, a także na Partii Demokratycznej, z rąk której cztery lata wcześniej poniósł klęskę. Zwycięstwo Trumpa nie było jednak wyłącznie aktem jego osobistej zemsty. Była to zemsta milionów jego zwolenników, dla których był on ucieleśnieniem ich poglądów, i zemsta połowy społeczeństwa widzącej w nim nadzieję na rozwiązanie problemów państwa.
Historia powrotu Donalda Trumpa do władzy obejmuje cztery lata i jest pełna niespodziewanych zawiłości i zwrotów akcji. Rozpoczyna się zaś na miesiąc przed groźnym szturmem na amerykański Kapitol, w pewien pochmurny, grudniowy dzień w Waszyngtonie.
*Bodegas to sklepy osiedlowe w dzielnicach latynoskich [przyp. tłum.]
**Niebieskie stany to nazwa stanów zdominowanych przez demokratów [przyp. tłum.]
Chcesz wiedzieć, co będzie dalej? Sięgnij po książkę Alexa Isenstadta „Zemsta. Kulisy powrotu Donalda Trumpa do władzy” (tł. Paweł Szadkowski, wyd. Quello).

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Quello.
